Internetowe Archiwum Gazety Wyborczej

Inne tagi

beata antypiuk

(znalezionych: 4211919 )

  • Jest szansa, że trujące odpady znikną wreszcie z podpoznańskich Komornik

    [ DLO PO ] - Strony Lokalne Poznań MARIA BIELICKA, LUDMIŁA ANANNIKOVA 28-08-2014

    Tę wiadomość potwierdził nam wójt gminy Kleszczewo Bogdan Kemnitz: - Mam oficjalną decyzję, że zalegające w magazynie chemikalia zostały wpisane na listę "bomb ekologicznych", które muszą zostać zlikwidowane. To pozwala starać się o pieniądze w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska. Sprawę będzie prowadziło starostwo powiatowe - mówi wójt Kemnitz. - Z tego, co wiem, wniosek do GIOŚ starostwo już wysłało. O magazynie w Komornikach (gm. Kleszczewo) zrobiło się głośno w pierwszych dniach sierpnia, gdy rozszczelniła się i zaczęła dymić jedna z zalegających w nim beczek. Mieszkańcy wezwali straż pożarną. Okazało się, że ulatniająca się substancja to szkodliwe związki chloru i bromu. Skorodowaną beczkę wywieziono, ale reszta odpadów pozostała. Wójt szacuje, że w magazynie o pow. ok. 800 m kw. jest około 1,3 tony niebezpiecznych substancji, a koszt ich utylizacji może sięgnąć kilku milionów złotych. Zgodnie z prawem chemikalia powinien wywieźć ich właściciel. Ten jednak najpierw siedział w więzieniu, a po wyjściu rozpłynął się w powietrzu. Inwestować w sprzątanie nie zamierza też ani gmina, ani właścicielka terenu, która kilka lat temu wynajęła magazyn na składowisko. Starostwo powiatowe również tłumaczy, że nie ma na ten cel pieniędzy. Zdaniem Romualda Grabiaka, dyrektora wydziału ochrony środowiska w starostwie, jego urząd zrobił wszystko, co mógł: - Już cztery lata temu starosta wystąpił do Głównej Inspekcji Ochrony Środowiska o wpisanie magazynu w Komornikach na listę "bomb ekologicznych", ale decyzja była odmowna. Tym razem się udało. - Wniosku do NFOŚ jeszcze nie wysłaliśmy, bo trwa zbieranie dokumentacji, którą musimy do niego dołączyć - tłumaczy Grabiak. I dodaje, że jeśli NFOŚ nie pokryje przedsięwzięcia w całości, brakującą resztę ma dołożyć Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska. Kiedy ekologiczna bomba powinna zostać rozbrojona? - Teraz wszystko zależy od tego, jak długo wniosek będzie rozpatrywany. W każdym razie jesteśmy zdeterminowani, żeby sprawę załatwić jak najszybciej - zapewnia Grabiak. : Główny inspektor ochrony środowiska uznał, że chemikalia zalegające od pięciu lat w magazynie w Kleszczewie to bomba ekologiczna. Dzięki temu pojawiła się wreszcie realna szansa na sfinansowanie ich wywiezienia i utylizacji.

  • Po siedmiu latach przerwy znowu polecimy do Malmö

    [ DLO PO ] - Strony Lokalne Poznań WW 28-08-2014

    Dodatkowe rejsy z poznańskiego lotniska planuje wprowadzić tania linia Wizz Air. O szczegółach nowej oferty poinformował we wtorek portal Latamyzpoznania.pl. W 2015 r. wzrośnie liczba lotów na pięciu trasach. Od maja 2015 r. samoloty do Londyn Luton latać będą 11 razy w tygodniu (obecnie siedem). Po jednym dodatkowym locie będzie na trasach do Glasgow, Oslo Torp i Sztokholmu (dotychczas po dwa rejsy tygodniowo) oraz Doncaster Sheffield (wzrost z trzech do czterech). Bez zmian (dwa razy w tygodniu) dolecimy też do Barcelony, Eindhoven i Paryża Beauvais. Portal donosi również, że od końca marca przyszłego roku - po siedmiu latach przerwy - samoloty Wizz Air latać będą do szwedzkiego Malmö. Samolot leci tam ok. godzinę, a cena biletu w jedną stronę ma zaczynać się od 39 zł. Ryanair to największa linia lotnicza w Europie. W ubiegłym roku przewiozła ponad 80 mln pasażerów. Wabi głównie przystępnymi cenami biletów. Poznań ma stosunkowo mało połączeń obsługiwanych przez Ryanaira. Z Wrocławia można Ryanairem polecieć do 21 miast, z Gdańska - do 14, z Krakowa - do 30. To efekt tego, że w tych miastach Ryanair ma swoją bazę. A to oznacza więcej połączeń. - Mam nadzieję pod koniec tego roku ogłosić, że taka baza powstanie też w Poznaniu - mówił nam w maju prezes lotniska na Ławicy Mariusz Wiatrowski. Dodatkowe rejsy z poznańskiego lotniska planuje wprowadzić tania linia Wizz Air. O szczegółach nowej oferty poinformował we wtorek portal Latamyzpoznania.pl. W 2015 r. wzrośnie liczba lotów na pięciu

  • "Maestro" w kulturalnym plebiscycie 2014 roku

    [ DLO PO ] - Strony Lokalne Poznań PIOTR ŻYTNICKI 28-08-2014

    Plebiscyt, w którym to internauci wskażą najgłośniejsze wydarzenie kulturalne sezonu 2013/2014, organizują po raz drugi redakcje miesięcznika IKS i miejskiego portalu kulturapoznan.pl. Przed rokiem w plebiscycie oddano blisko 2 tys. głosów. Zwyciężył spektakl "Piszczyk" w reżyserii Piotra Ratajczaka zrealizowany przez zespół Teatru Polskiego w Poznaniu. Spośród kilkuset wydarzeń z ostatniego roku - koncertów, spektakli, spotkań, akcji i jubileuszy - redaktorzy wyłonili finałową dziesiątkę. Znalazła się wśród nich premiera książki "Maestro", wydanej w listopadzie 2013 r. Reporter "Wyborczej" Marcin Kącki przybliża w niej historię chóru Polskie Słowiki i jego szefa Wojciecha Kroloppa, dyrygenta skazanego za molestowanie nastoletnich chórzystów. Kącki ujawnia, że w Poznaniu wiedziano o molestowaniu, ale milczenie trwało 40 lat. Kulminacją była sesja poznańskiej rady miejskiej z 1994 r. Radni rozmawiali o zmuszaniu chórzystów do "praktyk seksualnych", ale obrady utajnili i rozeszli się do domu. A Krolopp molestował dzieci jeszcze przez kolejnych dziesięć lat. Gdy ukazała się książka "Maestro", a "Wyborcza" napisała o tajnej sesji, radni ujawnili protokół z obrad w 1994 r. Kącki pisze też w książce, że Kroloppa, nawet po wyroku za molestowanie, nie dotknął w Poznaniu ostracyzm, a w areszcie odwiedził go poznański arcybiskup Stanisław Gądecki. Organizatorzy plebiscytu piszą, że była to najgłośniejsza poznańska książka sezonu. Uzasadniają też, za co została nominowana: "Za odsłonięcie firanek i przewietrzenie dusznych mieszczańskich wnętrz. Za przerwanie wieloletniego milczenia wokół pedofilskiej afery w chórze Polskie Słowiki. Za próbę przebudzenia z letargu tzw. poznańskich elit. Za zadanie na nowo trudnych pytań, za próbę znalezienia na nie odpowiedzi. Za rozpoczęcie trudnej i ważnej dyskusji o Poznaniu, o nas samych". Z jakimi wydarzeniami konkurować będzie o głosy internautów książka Kąckiego? W finałowej dziesiątce znalazło się m.in. odwołanie spektaklu "Golgota Picnic", który miał być wystawiony podczas Malta Festival. Organizatorzy plebiscytu postanowili - jak wyjaśniają - docenić pokojowy bunt mieszkańców Poznania przeciwko "narzucaniu światopoglądu". Przypomnijmy: po odwołaniu sztuki kilkaset osób zebranych na pl. Wolności przeczytało na głos jej scenariusz. Podobne wydarzenia zorganizowano w innych miastach. Emocje w ostatnim sezonie wzbudziła także premiera "Spisku smoleńskiego" w reżyserii Lecha Raczaka. Spektakl wzbudził protesty środowisk prawicowych. Raczak wystawił go z założoną niedawno grupą Trzeci Teatr. Na to wydarzenie również można głosować w plebiscycie. Finałową dziesiątkę uzupełniają wydarzenia mniej kontrowersyjne: pierwszy sezon Sceny Wspólnej szkoły "Łejery" i Centrum Sztuki Dziecka, pokoleniowa zmiana na poznańskiej scenie muzycznej, 50 lat festiwalu Ale Kino!, 10-lecie Art Stations Foundation, koncert Plácido Domingo "Tu zaczęła się Polska", otwarcie Bramy Poznania, wakacyjne festiwale Ethno Port, Animator i Akademia Gitary. Głosować można do 10 października - formularz dostępny jest na stronie kulturapoznan.pl. To właśnie tam oraz w listopadowym numerze miesięcznika IKS opublikowane zostaną wyniki plebiscytu. Kontrowersje wokół "Golgota Picnic", a może książka "Maestro" Marcina Kąckiego, która ujawniła mechanizm krzywdzenia dzieci w chórze Polskie Słowiki?

  • Kapitan Lewskiego w Lechu?

    [ DLO PO ] - Strony Lokalne Poznań PIOTR LEŚNIOWSKI 28-08-2014

    - Prowadzimy rozmowy z trzema piłkarzami, mam nadzieję, że dwóch z nich uda się sprowadzić jeszcze w tym oknie transferowym - mówi wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski. Jednym z tych zawodników jest Władimir Gadżew, i to nie pierwsze podejście Lecha Poznań do Bułgara. "Kolejorz" obserwował go w Lewskim Sofia już w 2010 roku, gdy szukał wzmocnień przed walką o Ligę Mistrzów. Wówczas jednak z transferu nic nie wyszło, ale może się udać teraz, i to na okazyjnych warunkach. Władimir Gadżew jest wychowankiem akademii piłkarskiej Lewskiego Sofia, ale potem występował w zespole juniorskim Panathinaikosu Ateny. Nie przebił się do pierwszego zespołu słynnego greckiego klubu. Był wypożyczany do Levadiakosu, OFI Kreta i Lewskiego Sofia, aż wreszcie trafił do bułgarskiego klubu na stałe. Gra w Lewskim od 2009 roku - jest jego podstawowym zawodnikiem, a także kapitanem i gwiazdą drużyny. Występował jako defensywny pomocnik, ale także jako ofensywny środkowy pomocnik. W listopadzie 2010 roku Władimir Gadżew zadebiutował w reprezentacji Bułgarii i do dziś rozegrał w niej 23 mecze. Strzelił jedną bramkę - w marcowym, towarzyskim spotkaniu z Białorusią, wygranym 2:1. Wygląda na to, że jest to piłkarz, który nie tylko mógłby wzmocnić konkurencję w "Kolejorzu", ale też stać się liderem drużyny. A właśnie na brak zawodników gotowych do udźwignięcia presji narzekał trener Mariusz Rumak, gdy został zwolniony ze stanowiska trenera Lecha Poznań. Szanse na transfer Władimira Gadżewa są tym większe, że choć jest to gracz wyceniany na milion euro, ma w kontrakcie klauzulę odstępnego w wysokości 200 tysięcy euro. Umowę podpisał niedawno, gdyż poprzednia wygasła z końcem poprzedniego sezonu. Niska kwota wykupu świadczy o tym, że zawodnik szykuje się do wyjazdu za granicę. Miał oferty z klubów rosyjskich, chińskich i tureckich, ale odmawiał. Czy zdecyduje się na "Kolejorza"? Wiadomo, że kilka dni temu w Sofii byli nowy trener Lecha Maciej Skorża oraz szef klubowych skautów Tomasz Wichniarek. Oglądał go w Sofii trener "Kolejorza" Maciej Skorża.

  • Prezydent Zaleski broni Platformy przed PiS

    [ DLO TO ] - Strony Lokalne Toruń JACEK HOŁUB 28-08-2014

    Prezydent Torunia Michał Zaleski odciął się od oskarżeń PiS wobec Platformy. Samorządowcy Prawa i Sprawiedliwości zarzucili lokalnym politykom PO, że blokują przyznanie miastu dodatkowych 153 mln zł na budowę mostu, chcąc wymusić na Zaleskim zawarcie koalicji w samorządzie. Platforma od czterech lat jest w opozycji do prezydenta Torunia i rządzącej w radzie miasta koalicji jego ugrupowania Czas gospodarzy oraz PiS i SLD. Przed listopadowymi wyborami lokalni działacze partii Tuska, zdając sobie sprawę z niewielkich szans na wygraną, rozważają jednak rezygnację z wystawienia własnego kandydata na prezydenta. Zamiast tego biorą pod uwagę poparcie Zaleskiego, poprzedzone podpisaniem z nim porozumienia programowego. W poniedziałek trzej samorządowcy PiS: wiceprezydent Torunia Zbigniew Rasielewski oraz radni prof. Grzegorz Górski i Jacek Kowalski zwołali konferencję prasową na tarasie widokowym przy pl. Daszyńskiego. Stając na tle nowego mostu, ogłosili apel do premiera Donalda Tuska. Zażądali, by szef rządu przyspieszył wypłatę Toruniowi dodatkowych 153 mln zł na budowę przeprawy. Stwierdzili, że politycy Platformy opóźniają przekazanie pieniędzy, ponieważ chcą w ten sposób wywrzeć nacisk na prezydenta Michała Zaleskiego: albo wejdzie w koalicję z PO przed listopadowymi wyborami, albo miasto nie dostanie funduszy. Swoje zarzuty podparli informacją, że Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) już kilka tygodni temu podjęło "merytoryczną decyzję" w sprawie wypłaty środków dla Torunia. - Nie możemy zaakceptować sytuacji, w której usiłuje się blokować realizację tego dofinansowania, warunkując to przyszłym zawarciem koalicji z prezydentem Zaleskim - stwierdził Górski. Radny miejski PO Paweł Gulewski nazwał zarzuty PiS absurdalnymi i stwierdził, że wystąpili z apelem, żeby zaistnieć w mediach. Rajca wskazał, że toruńscy samorządowcy Platformy nie mają wpływu na decyzje ministerialnych urzędników. Nieoczekiwanie za Platformą - a przeciwko swojemu koalicjantowi - wstawił się Michał Zaleski. Toruński magistrat wydał oświadczenie, w którym odcina się od oskarżeń PiS. Stwierdza, że "wszelkie sugestie odnośnie prób nacisku wywieranych na prezydenta Torunia i ich powiązania z uzyskaniem dodatkowego wsparcia budowy mostu są bezpodstawne i nieuzasadnione". Podkreślił jednocześnie, że zwiększenie pomocy przez rząd może być jedynie efektem "bardzo dobrze przygotowanego projektu" oraz "znaczenia tej inwestycji dla miasta i kraju". Urząd Miasta wskazuje, że procedury dotyczące zwiększenia wsparcia wciąż trwają. Świadczyć ma o tym fakt, że 20 czerwca br. CUPT na wniosek prezydenta Torunia wnioskował do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju o podwyższenie poziomu dofinansowania projektu do 83,45 proc. tzw. kosztów kwalifikowalnych. Do tej pory Toruń dostał 53 proc. dofinansowania.Magistrat pośrednio zdementował też informacje, jakoby zapadły już ostateczne decyzje w sprawie przyznania dodatkowych pieniędzy dla miasta. "Trwają oceny. W roku 2015 kończy się termin rozliczania obecnego okresu programowania środków pomocowych Unii Europejskiej i do tego czasu będą znane ostateczne decyzje" - wskazują urzędnicy. Budowa przeprawy w Toruniu kosztowała ok. 700 mln zł, miasto dostało 327 mln zł z dzielonego przez rząd unijnego programu Infrastruktura i Środowisko. Zaleski uciera nosa PiS: "Wszelkie sugestie odnośnie prób nacisku wywieranych na prezydenta Torunia i ich powiązania z uzyskaniem dodatkowego wsparcia budowy mostu są bezpodstawne".

  • Na grzyby lepiej nie wybierać się w samotności

    [ DLO TO ] - Strony Lokalne Toruń SYLWIA TARGASZEWSKA 28-08-2014

    Zanim wybierzemy się na poszukiwanie grzybów, warto przejrzeć mapę terenu, po którym będziemy spacerować. Dobrze jest wcześniej znaleźć i zapamiętać charakterystyczne w danym miejscu elementy. Dzięki nim łatwiej odnajdziemy powrotną drogę. - Ważne jest, by unikać samotnych wypraw do lasu, szczególnie w teren mało nam znany lub przy słabej widoczności - mówi Wojciech Chrostowski z biura prasowego toruńskiej komendy miejskiej. Jeśli na grzybobranie idziemy samotnie, powinniśmy powiedzieć bliskim, w jaki rejon lasu się udajemy i określić przybliżony czas powrotu. - W sezonie grzybobrania policja odbiera wiele zgłoszeń o osobach, które zgubiły drogę w lesie - dodaje Chrostowski. - Szczególnie jesienią szybko zapadający zmrok jest przeszkodą w prowadzeniu poszukiwań. Dlatego też na wyprawę do lasu powinniśmy zakładać ubrania, w których dłużej pozostaniemy widoczni, a także zabrać ze sobą elementy odblaskowe. Trzeba mieć też naładowany telefon komórkowy. Jeśli się zgubimy, zapewni on nam kontakt z policją. Do lasu najlepiej wybrać się z kimś, kto ma doświadczenie w tej dziedzinie lub zabrać ze sobą atlas grzybów, aby rozpoznać zebrane gatunki. - Gdy jednak jesteśmy zdani tylko na siebie, należy pamiętać, aby zbierać grzyby duże i wyrośnięte, a unikać młodych i niewykształconych. Łatwiej wtedy o pomyłkę - wyjaśnia Chrostowski. Bezpieczniej jest wybierać grzyby rurkowe, bo gatunki z blaszkami pod kapeluszem są zwykle trujące. Sprawdźmy mapę lasu, do którego wybieramy się na grzyby, nie zapominajmy o telefonie komórkowym i elementach odblaskowych. Toruńska policja przestrzega, o czym pamiętać, aby wyjazd na grzyby był bezpieczny.

  • Rząd dołoży nauczycielom?

    [ DLO LU ] - Strony Lokalne Lublin MICHAŁ JACKOWSKI 28-08-2014

    - Podjęliśmy decyzję, że musimy zainterweniować w Ministerstwie Edukacji Narodowej i skłonić panią minister do rozmów. Protestujemy przeciwko zamrożeniu płac w oświacie i domagamy się podwyżek. Wiele wskazuje, że środki na płace dla nauczycieli będą zamrożone co najmniej do 2017 roku - mówi "Wyborczej" Teresa Misiuk, przewodnicząca Rady Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Regionu Środkowowschodniego. W liście do resortu "S" stanowczo żąda, aby w pracach nad budżetem państwa na 2015 rok zabezpieczyć fundusze potrzebne do wypłacenia 9-procentowej podwyżki nauczycielom od 1 stycznia przyszłego roku. Według "S" byłoby to spełnieniem obietnicy danej kilka lat temu przez premiera Donalda Tuska. Związek przypomina, że od 2012 roku wynagrodzenia nauczycieli pozostają na niezmienionym poziomie. Zapomina jednak dodać, że od 2007 roku rząd sukcesywnie podwyższał pensje pedagogom o około 10 proc. rocznie. W tym momencie zarobki nauczyciela stażysty to średnio 2265 zł, kontraktowego - 2331 zł, mianowanego - 2647 zł, a dyplomowanego - 3109 zł. Do tych kwot dolicza się różne dodatki, np. za wysługę lat. Związek daje czas rządowi do 15 września. Strajk? - Chcemy zdecydowanie zaznaczyć, że jesteśmy nastawieni na dialog. Nie chcemy, aby jakiekolwiek przyszłe działania uderzyły w dzieci i rodziców. Ewentualna zdecydowana forma protestu to ostateczność - przekonuje Misiuk. NSZZ "Solidarność" domaga się 9 proc. podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli. To właśnie tej grupie zawodowej rząd przez pięć lat z rzędu podnosił pensje.

  • Wyrok dla tancerza w październiku

    [ DLO TO ] - Strony Lokalne Toruń KAROL DOLECKI 28-08-2014

    Adwokat upomniał się o przesłuchanie mężczyzny, który towarzyszył pijanemu Rafałowi M., gdy ten miał w czerwcu ub.r. wulgarnie awanturować się na ul. Zbożowej w Toruniu z dwoma funkcjonariuszami. Znany z telewizji tancerz i jego kompan przyjechali tam w niedzielę nad ranem do dwóch znajomych i ponoć przesadzili z imprezą przy muzyce. Prokuratura ustaliła, że obudzili sąsiadów i nie chcieli się uciszyć. Dlatego interweniowali policjanci. Choć obrońca nie umiał podać nazwiska świadka, którego chce wezwać na salę rozpraw, wiadomo, że chodzi o 32-letniego Jakuba R. z Kielc. Mundurowi zatrzymali go razem z Rafałem M., ale ponieważ zwolnili bez zarzutu, nie przesłuchiwali go. Nie udało się tego zrobić do dziś. Mężczyzna nie odpowiadał na wezwania, a śledczy dowiedzieli się, że nie przebywa pod adresem, gdzie jest zameldowany. Podobno wyjechał, lecz nikt nie zdradził dokąd. Mecenas zadeklarował jednak w środę, że w ciągu kilku dni wskaże jego adres. To dla 30-letniego celebryty ostatnia deska ratunku. Jakub R. jest już bowiem chyba jedyną osobą, która może złożyć korzystne dla niego zeznania. Jeśli zaś potwierdzi się, że utrwalił zajście na swoim telefonie komórkowym, nagranie pozwoli zweryfikować relacje pozostałych świadków. Sąd wysłuchał już wszystkich i teoretycznie mógłby zamknąć sprawę - jak dotąd nie znalazł się nikt, kto by nie obciążył Rafała M. Na ostatniej rozprawie zrobiła to m.in. 43-letnia Daria K., którą imprezowicze wyrwali ze snu - jak to ujęła - przeraźliwie głośną muzyką. - Było po godz. 3. Miałam wrażenie, że to mój sprzęt włączył się na cały regulator - powiedziała. Dodała, że gdy policjanci próbowali na jej balkonie uciszyć towarzystwo bawiące się w mieszkaniu obok przy otwartym oknie, jeden z obecnych w nim mężczyzn rzucił do nich: "Pier... pały, k..., przyjechały". - 17-letnia córka powiedziała mi wtedy, że to jest Rafał M. - zeznała. W tym samym stylu tancerz miał się odnieść do funkcjonariuszy, gdy próbowali wylegitymować go pod blokiem. - Stwierdził, że ma wyjeb... na k..., idzie do taksówki, i że mamy spier... - podał jeden z mundurowych. Ci zatrzymali go siłą, musieli użyć m.in. gazu. - Mimo to nadal był agresywny. Krzyczał: "Ty k..., co mi możesz zrobić. Z takimi k... to się policzę, bo jestem znany - kontynuował policjant. Sąd odroczył proces do połowy października. Wtedy też można spodziewać się wyroku. Rafałowi M. grozi grzywna, prace społeczne lub do roku więzienia. Celebryta nie przyznaje się do winy. Nie udało się w środę zakończyć procesu tancerza Rafała M. oskarżonego o znieważenie interweniujących policjantów. Jego obrońca zgłosił jeszcze jednego świadka i wstrzymał sąd z wyrokiem. Poznamy go najwcześniej w połowie października.

  • Nasze kuchnie przeróżnych krajów

    [ DLO TO ] - Strony Lokalne Toruń RED 28-08-2014

    Kuchnia włoska, hiszpańska, meksykańska, indyjska, japońska i chińska - w Toruniu bez problemu możemy skosztować przysmaków z najdalszych i najbardziej oryginalnych zakątków świata. W wielu restauracjach przyrządzają je kucharze pochodzący z regionów, których smaki nam przybliżają. Do których restauracji warto się wybrać, by spróbować niecodziennych dań. Zestawienie ciekawych miejsc w mieście prezentujemy w serwisie torun.gazeta.pl. Kuchnia włoska, hiszpańska, meksykańska, indyjska, japońska i chińska - w Toruniu bez problemu możemy skosztować przysmaków z najdalszych i najbardziej oryginalnych zakątków świata. W wielu restaurac

  • NOWE POCIĄGI WKD

    [ DLO WA ] - Strony Lokalne Warszawa RED 28-08-2014

    W ciągu dwóch lat Warszawska Kolej Dojazdowa wzbogaci się o sześć nowych pociągów, które wyprodukuje Newag. WKD właśnie podpisała umowę na dostawę sześciu nowych pociągów. Wyprodukuje je nowosądecki Newag, a ponad połowę kwoty na zakup da rząd Szwajcarii (ze środków Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy). Pociągi mają być dostarczone w ciągu dwóch lat. Producent pokazał wizualizacje składu, które już wywołały emocje. Może dlatego Newag od razu zastrzegł, że to wstępny projekt. ---------- Projekt nowych pociągów WKD obejrzyj na warszawa.gazeta.pl Weź udział w sondzie: czy są ładne, czy brzydkie? W ciągu dwóch lat Warszawska Kolej Dojazdowa wzbogaci się o sześć nowych pociągów, które wyprodukuje Newag. WKD właśnie podpisała umowę na dostawę sześciu nowych pociągów. Wyprodukuje je nowosądecki

  • Domykają wewnętrzną obwodnicę

    [ DLO LU ] - Strony Lokalne Lublin RED 28-08-2014

    Ulica Zelwerowicza, która z ul. Wojtasa będzie północną częścią wewnętrznej obwodnicy, miała być gotowa jesienią 2015 roku. Firma Skanska deklaruje, że wyrobi się do grudnia tego roku. Po zakończeniu prac zmniejszy się natężenie ruchu w centrum Lublina, a mieszkańcy os. Botanik będą mieli lepszy wyjazd, bo ominą wiecznie korkujące się skrzyżowanie al. Solidarności z al. Sikorskiego i ul. gen Ducha. Ulica Zelwerowicza, która z ul. Wojtasa będzie północną częścią wewnętrznej obwodnicy, miała być gotowa jesienią 2015 roku. Firma Skanska deklaruje, że wyrobi się do grudnia tego roku. Po zakończeniu

  • Miasto pomoże uratować skwer dla osiedla?

    [ DLO LU ] - Strony Lokalne Lublin MAŁGORZATA DOMAGAŁA 28-08-2014

    - Jestem bardzo zadowolony z takiej propozycji - komentuje Marian Drapek, administrator wspólnoty mieszkaniowej Spadochroniarzy 4. Razem z sąsiadami sprzeciwia się zabudowie skweru należącego do Wojskowej Agencji Mieszkaniowej. O sprawie pisaliśmy jeszcze w maju. Ratusz wydał dla WAM wstępną zgodę na postawienie w tym miejscu budynku usługowo-handlowego o jednej kondygnacji nadziemnej i jednej podziemnej. Wewnątrz mogłyby znaleźć się biura, gabinety lekarskie, banki, gastronomia lub handel na powierzchni do 2 tys. m kw. Swoją decyzję urzędnicy zapisali w tzw. decyzji o warunkach zabudowy. To wstęp do wydania pozwolenia na budowę. Radny wkracza do akcji Radny wkracza do akcji Obiekt miałby powstać naprzeciwko Wojskowej Komendy Uzupełnień, pomiędzy pomnikiem Oficerów Szkoły Frontowej (z charakterystycznymi mieczami) a sklepem Społem. Okoliczni mieszkańcy uważają jednak, że inwestycja całkowicie zaburza estetykę osiedla - oazy spokoju. Sprawą zainteresował się Mateusz Zaczyński, radny PO: - Wychowałem się tam. Mieszkałem przez wiele lat w bloku obok skweru. Jestem absolutnie przeciwny jego zabudowie. To najkrótsza i najbezpieczniejsza droga od przystanku do przychodni i do bloków. Również dla dzieci, które dojeżdżają do szkoły nr 6. Zaczyński przekonuje, że na ul. Spadochroniarzy jest już za ciasno. W sprawie skweru zorganizował spotkanie m.in. z przedstawicielem mieszkańców, WAM-u i prezydenta Lublina. - Padła propozycja, że po uregulowaniu stanu prawnego, czyli wyodrębnieniu działki, bez czego wystawienie jej na sprzedaż jest niemożliwe, miasto spróbuje ją wykupić albo zamienić na inną - relacjonuje radny. Każdy sporny teren Każdy sporny teren Zaczyński nie boi się, że swoim pomysłem rozwiąże worek pretensji mieszkańców innych osiedli, którzy chcieliby chronić je przed kolejną zabudową: - Każdy przypadek będzie trzeba rozpatrywać indywidualne. To tylko propozycja. Ostateczną decyzję podejmie rada miasta. Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina zaznacza, że więcej będzie można powiedzieć dopiero po podziale geodezyjnym. Boją się też dyskontu Boją się też dyskontu Na ubiegłotygodniowej konferencji prasowej mieszkańcy podawali całe mnóstwo argumentów przeciw inwestycji. Wśród nich był np. brak dojazdu dla wozów straży pożarnej. Kierowniczka pobliskiego LSS Społem mówiła, że staje w obronie miejsc pracy, bo boi się, że w tym miejscu powstanie kolejny Lidl bądź Biedronka. Nie udało nam się wczoraj uzyskać żadnego komentarza z WAM w sprawie ewentualnej zamiany lub sprzedaży miastu. Rzecznik lubelskiego oddziału agencji potrzebował akceptacji centrali, by udzielić nam odpowiedzi. Mieszkańcy obawiają się, że ktoś wepchnie im pod okna np. kolejny market.

  • Potrzebni jej "specjaliści"

    [ DLO LU ] - Strony Lokalne Lublin TOMASZ KOWALEWICZ 28-08-2014

    Konflikt w Muzeum Nadwiślańskim w Kazimierzu Dolnym ciągnie się już od kilku miesięcy. W liście otwartym przesłanym w lipcu do mediów związkowcy domagali się odwołania swojej szefowej Agnieszki Zadury, zarzucając jej traktowanie muzeum jak swojej własności, przypisywanie cudzych sukcesów oraz tworzenie sytuacji konfliktowych. Według związkowców dyrektorka (gdy ją wybierano, była w PO) zaprzepaściła 50-letni dorobek instytucji, wprowadza atmosferę zastraszenia, nieżyczliwości, braku zaufania, co skutkuje stresem, niepewnością i brakiem motywacji do pracy wśród zatrudnionych w kulturalnej instytucji. Ma też faworyzować niedoświadczonych ludzi ze swojego najbliższego otoczenia, których zresztą sama zatrudniała. Zadura mówiła z kolei "Wyborczej", że związkowcy pomylili "lekceważenie i brak szacunku" z oczekiwaniami, by obowiązki były wykonywane solidnie. - Każdy z pracowników jest zobowiązany do przestrzegania Kodeksu pracy. Nigdy nie zaakceptuję robienia zakupów w godzinach pracy czy przebywania w muzeum pod wpływem alkoholu - tłumaczyła. Zwolniła dyscyplinarnie kierownika Kamienicy Celejowskiej (oddziału muzeum). Miał przyjść do pracy rzekomo pijany. Dodawała też, że wielokrotnie dostaje maile i telefony ze skargami od niezadowolonych klientów, źle potraktowanych przez pracowników. W odpowiedzi usłyszała, że to "pomówienie i zniesławienie" muzeum. Tymczasem Zadurę jeszcze w marcu sprawdzili kontrolerzy z urzędu marszałkowskiego. Ustalili m.in., że dyrektor Muzeum Nadwiślańskiego stworzyła stanowiska, których nie przewidywał regulamin organizacyjny placówki. Okazało się, że w muzeum niezbędny był "główny specjalista ds. administracji" oraz "specjalista ds. edukacji i rozwoju". Po ośmiu miesiącach został pełniącym obowiązki kierownika działów rozwoju projektów z umową na 2 lata. Kontrolerzy zwrócili też uwagę na zasady wynagradzania pracowników niezgodne z tym, czego wymaga Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - Wysłałam już odpowiedź na wystąpienie pokontrolne do zarządu województwa, w której wszystko wyjaśniłam. Czekam teraz na odpowiedź marszałka - wyjaśnia oburzona naszymi pytaniami Zadura. Zapewnia też, że nie ma mowy o żadnych nieprawidłowościach. Szczegółów nie podaje. "Główny specjalista

  • Dadzą się skusić na muzykę?

    [ DLO LU ] - Strony Lokalne Lublin KACPER SULOWSKI 28-08-2014

    Każdy maturzysta ze szkoły średniej w Lublinie może dostać darmowe bilety na wszystkie koncerty Filharmonii Lubelskiej w nadchodzącym sezonie. Wystarczy, że za pośrednictwem swoje szkoły zarejestruje się w programie "filharmonia/ostrożnie, wciąga!!!" realizowanym przez Instytut Muzyki i Tańca w Warszawie. To nowy pomysł na zainteresowanie licealistów muzyką klasyczną. W ubiegłym sezonie Filharmonia Lubelska zapraszała na koncerty uczniów z 13 szkół. Rozdała ponad tysiąc biletów. - To była wersja pilotażowa, która potwierdziła, że młodzież jest zainteresowana taką muzyką - mówi Jan Roguz z Instytutu Muzyki i Tańca. W tym sezonie w programie mogą wziąć udział wszyscy lubelscy maturzyści. Każdy, kto się zapisze, dostanie podwójne zaproszenie na wybrany przez siebie koncert filharmoniczny. Zwykle w sezonie odbywa się ich około 20, a liczba biletów jest nieograniczona. Jedna uwaga - chodzi o koncerty organizowane przez filharmonię, akcja nie obejmuje występów impresaryjnych, np. kabaretów. Bezpłatne wejściówki to nie wszystko. Maturzyści wezmą także udział we współtworzeniu repertuaru. Filharmonia przygotuje spis utworów, na które będzie można głosować. Trzy dzieła, które zdobędą największą liczbę głosów, znajdą się w programie w kolejnym sezonie. Organizatorzy przewidzieli także konkurs, w którym do wygrania będzie profesjonalny sprzęt muzyczny. Wystarczy w kreatywny sposób podzielić się swoimi doświadczeniami z filharmonią. Może to być opowiadanie, komiks lub film. Program funkcjonuje w Lublinie, Rzeszowie i Białymstoku. - Chodzi o migrację studencką. Często absolwenci szkół średnich z Rzeszowa przyjeżdżają do Lublina czy Białegostoku i odwrotnie. Kiedy już złapią bakcyla, mogą korzystać z oferty filharmonii innego miasta - tłumaczy Roguz i dodaje, że w planach są już kolejne miasta. Wszystkich zainteresowanych udziałem w "filharmonia/ostrożnie, wciąga!!!" powinny do 8 września wysłać zgłoszenie wraz z listą zainteresowanych osób pod adres jan.roguz@imit.org.pl. Nastolatków na koncertach w filharmonii można policzyć na palcach jednej ręki. Program "filharmonia/ostrożnie, wciąga!!!" ma to zmienić.

  • Przemycali z Czech, wpadli pod Płockiem

    [ DLO PL ] - Strony Lokalne Płock MILENA ORŁOWSKA 28-08-2014

    Komenda mazowiecka policji informuje, że pod koniec ubiegłego tygodnia policjanci z Płocka i Radomia zatrzymali w okolicach naszego miasta citroena, którym poruszali się dwaj mężczyźni. - Według informacji, które zdobyli funkcjonariusze, zatrzymani mieli przewozić autem narkotyki kupione w Czechach - opowiadają w komendzie wojewódzkiej. - Informacja ta potwierdziła się. W aucie mundurowi odnaleźli ponad kilogram soli kokainowej, mefedronu. 32- i 35-latka, mieszkańców Płocka, zatrzymano i osadzono w policyjnym areszcie. Jeszcze tego samego dnia policja przeszukała mieszkania obu mężczyzn. Oraz zatrzymała - w Płocku i Warszawie - następnych dwóch podejrzanych o współpracę z wcześniej ujętymi. - W mieszkaniach tych dwóch kolejnych osób, 27- i 35-latka, policjanci także odnaleźli narkotyki - dodają w komendzie. - Zabezpieczono tam ponad 70 gramów kokainy oraz prawie 200 gramów marihuany. Czwórka podejrzanych w areszcie czekała na decyzję prokuratury w ich sprawie. Ostatecznie wobec zatrzymanych w samochodzie zastosowano areszt tymczasowy (na trzy miesiące), ci zatrzymani w drugiej kolejności mają dozór policyjny. Cała czwórka odpowie za kupno znacznej ilości narkotyków (grozi za to kara minimum trzech lat więzienia) oraz za posiadanie dużej ilości środków odurzających (za to z kolei grozi kara do dziesięciu lat pozbawienia wolności). - Jak ustalili policjanci, narkotyki kupowane w Czechach miały trafić do Płocka i Warszawy - dodają policjanci. Śledztwo, które wszczęła w tej sprawie Prokuratura Okręgowa w Płocku, powierzono do dalszej realizacji wydziałowi dw. z przestępczością narkotykową Komendy Wojewódzkiej w Radomiu. Jak się dowiedzieliśmy, sprawa jest rozwojowa i policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie. Dwóch płocczan miało w samochodzie ponad kilogram mefedronu. Narkotyk miał trafić na rynek płocki i warszawski.

  • Strefa kibica przy Hali Stulecia

    [ DLO WR ] - Strony Lokalne Wrocław DAWID ANTECKI 28-08-2014

    Strefa pomieści nie 10 tys. kibiców, jak początkowo zakładano, a tylko 4,5 tys. Będą jednak dwa wielkie telebimy i zaplecze gastronomiczne, a także stoiska z gadżetami mistrzostw. Otwarcie zaplanowano w sobotę na godz. 17.30, a pierwszym wydarzeniem, jakie kibice obejrzą, będzie ceremonia otwarcia. - Gdyby strefa cieszyła się nadzwyczajnym zainteresowaniem, to na Pergoli moglibyśmy stworzyć drugą na kolejnych tysiąc miejsc - mówi Paweł Wachowiak, prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Siatkowej. Dla kibiców dojeżdżających na mecze miasto szykuje specjalne autobusy i tramwaje. Ma to odwieść fanów od zamiaru przyjeżdżania pod halę autami. Mistrzostwa świata siatkarzy rozpoczną się w sobotę o godz. 20.15. W sobotę na Stadionie Narodowym rozpoczną się mistrzostwa świata w siatkówce. Mecz otwarcia Polska - Serbia wrocławianie obejrzą w strefie kibica przy Hali Stulecia.

  • Historia o miłości i muzyce

    [ DLO PL ] - Strony Lokalne Płock RED 28-08-2014

    Helios zaprasza na film "Zacznijmy od nowa" w ramach spotkań z cyklu Kino Konesera. Na ekranie zobaczymy Keirę Knightley oraz Marka Ruffalo w emocjonalnej opowieści o dwójce utalentowanych ludzi. Ona jest początkującą piosenkarką, która właśnie negocjuje kontrakt życia. On to wypalony producent muzyczny. Przypadkowe spotkanie na zawsze odmieni życie tych dwojga. Film wyreżyserował John Carney. Początek o godz. 20.15. Helios zaprasza na film "Zacznijmy od nowa" w ramach spotkań z cyklu Kino Konesera. Na ekranie zobaczymy Keirę Knightley oraz Marka Ruffalo w emocjonalnej opowieści o dwójce utalentowanych ludzi. Ona

  • Pogłębią między mostami

    [ DLO PL ] - Strony Lokalne Płock EWELINA STEFAŃSKA 28-08-2014

    - Pogłębianie prowadzić ma firma zewnętrzna z Warszawy. Do wydobycia w tym miejscu jest 160 tys. m sześc. piasku. Na razie składowany jest w pobliżu nowego mostu, a później będziemy starali się go sprzedać. Kiedy znajdą się chętni, wydobyty piasek będzie stopniowo znikał - mówi Jerzy Nowakowski, kierownik wydziału ds. inwestycji w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Warszawie. Czemu mają służyć takie prace i dlaczego akurat w tym rejonie? - Bo właśnie tam znajdują się wypłycenia, przez które zimą nie mogłyby przepłynąć lodołamacze. W tym miejscu jest tendencja do tworzenia się zatorów, dlatego musimy uzyskać odpowiednią głębokość właśnie dla potrzeb lodołamaczy. Mogą one pracować na głębokości przynajmniej dwóch i pół metra - wyjaśnia Nowakowski. Dodaje, że kiedy podczas roztopów woda wzbiera i przez rzekę przechodzi fala, to dzięki takiemu udrożnieniu przepływa ona szybciej i nie rozlewa się poza koryto rzeki. Pogłębiarka będzie wydobywać piasek między mostami prawdopodobnie przez dwa miesiące. - To zależy też od pogody i tego, czy zima nie przyjdzie wcześniej. Liczymy, że uda nam się zakończyć prace do połowy listopada - mówi Nowakowski. Objaśnia, że koszt tych robót wynosi 8 zł za m sześc., pieniądze pochodzą z rezerwy celowej Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji na usuwanie skutków klęsk żywiołowych. - W tym samym czasie prowadzimy prace z użyciem naszej pogłębiarki, na wysokości Popłacina. Urobek składowany jest na razie wzdłuż brzegu. Do wydobycia w tym miejscu jest około 50 m sześc. piasku. Podczas ostatniej zimy okazało się, że i tam są wypłycenia, które utrudniały pracę lodołamaczom - przyznaje kierownik wydziału ds. inwestycji RZGW. Prace mają przygotować rzekę na przyjście zimy i ułatwić zadanie lodołamaczom.

  • Dopłacają do szkolnych wyprawek

    [ DLO PL ] - Strony Lokalne Płock EWELINA STEFAŃSKA 28-08-2014

    Program finansowany jest przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, które tym razem zamierza przeznaczyć na ten cel 156 mln zł. Mogą z niego skorzystać rodzice dzieci, które w nadchodzącym roku szkolnym rozpoczynają naukę w klasach II, III lub VI szkoły podstawowej, w klasie III szkoły ponadgimnazjalnej oraz w klasach II, III lub VI ogólnokształcącej szkoły muzycznej I stopnia lub w klasie III liceum plastycznego. Ze względu na nową podstawę programową w tych klasach nie ma możliwości kupienia tańszych, używanych podręczników. Tak jak w poprzednich edycjach programu zwrot części kosztów za podręczniki mogą otrzymać osoby, które spełniają kryterium dochodowe. W tym roku zostało ono podniesione i aktualnie dochód netto na jedną osobę w rodzinie nie powinien przekraczać 539 zł (wcześniej było to 456 zł). Jeśli nawet jest wyższy, to i tak pomoc przysługuje - np. w przypadku sieroctwa, bezdomności, bezrobocia, wielodzietności, sytuacji kryzysowych, długotrwałej lub ciężkiej choroby, przemocy w rodzinie czy klęsk żywiołowych. Niepełnosprawni uczniowie mogą korzystać z programu bez względu na wysokość dochodu. Nowością jest także to, że dofinansowaniem zostały objęte podręczniki do kształcenia w zawodach. - W ubiegłym roku z takiej pomocy w Płocku skorzystało 787 uczniów oraz 480 uczniów z orzeczeniem niepełnosprawności. Na wyprawki szkolne wypłaciliśmy 308 tys. 470 zł - usłyszeliśmy w wydziale edukacji i kultury płockiego ratusza. Wnioski o pomoc można będzie składać przez cały wrzesień. Trzeba pamiętać, by zachować paragony z księgarni. W tym roku dofinansowanie nie dotyczy pierwszoklasistów podstawówek, którzy dostali bezpłatne elementarze oraz dotacje na książki do nauki języków obcych. Szczegółowe informacje dostępne są na stronie urzędu miasta - www.plock.eu w zakładce edukacja\wyprawka szkolna oraz na stronie MEN - www.men.gov.pl. Rodzice uczniów znów będą mogli starać się o dofinansowanie na zakup szkolnych podręczników. W tegorocznym programie rządowym "Wyprawka Szkolna" pojawiły się nowości.

  • Kawa z masłem. Spróbujecie?

    [ DLO PL ] - Strony Lokalne Płock RITA GÓRALSKA 28-08-2014

    W dużym skrócie pomysł Dave?d Aspreya polega na tym, żeby dobrą jakościowo kawę, prażoną tak, by ziarenko było "ultra clean", czyli superczyste (co ma podobno uwolnić ją od wszelkich toksyn), zaparzyć w zaparzaczu tłoczkowym. Do niej zaś należy dodać odpowiednie porcje tzw. dobrych tłuszczów. Czyli prawdziwego masła i olejku kokosowego. Zamiast tego drugiego w amerykańskich barach używa się "Brain Octan Oil". To specyficzny miks kwasów tłuszczowych z olejku kokosowego i palmowego, który jest podobno osiem razy silniejszy niż sam olej kokosowy i został stworzony do poprawienia pracy mózgu. Napojowi towarzyszy opinia, że doskonale zastępuje on śniadanie. A w dodatku sprawia, że czujemy duży i długotrwały przypływ energii, łatwiej nam się koncentrować. Postanowiłam wypróbować maślaną kawę na sobie. I co? Czułam się po niej dobrze, zadziała na mnie energetycznie, a w dodatku napój okazał się całkiem smaczny. Jednak płocka dietetyczka Agnieszka Kisielewska przestrzega przed bezkrytycznym uleganiem nowym trendom w grupie "pobudzaczy". - Wystarczy zdrowo się odżywiać i pić dużo wody, zamiast stosować takie dopalacze... Taka jedna kawa krzywdy nie wyrządzi, ale jest dość kaloryczna - stwierdziła. Katarzyna Kaczor, technik żywienia z Gostynina, tłumaczy, skąd może brać się efekt tego napoju. - Najprawdopodobniej któraś z substancji pobudzających kawy rozpuszcza się w krótkołańcuchowych kwasach tłuszczowych i dlatego jej uwolnienie się trwa dłużej. Przez to nie czujemy nagłego zrywu i potem równie nagłego spadku energii. Sprawdziliśmy w kilku płockich kawiarniach, czy jest szansa na spróbowanie tego wynalazku w naszym mieście. Niestety, wszędzie uzyskaliśmy tę samą odpowiedź: - Nie słyszeliśmy o takiej kawie. Jeśli chcielibyście mimo wszystko spróbować kawy z masłem (i nie wydawać przy tym ośmiu dolarów, bo tyle kosztuje ona za oceanem), podaję przepis. To jest naprawdę łatwe! 300 ml dobrej jakości kawy dopiero co zaparzonej w french press przez ok. 4 min 2 łyżki masła (nie wolno zamieniać na margarynę!) 1 łyżka olejku kokosowego Kawę i tłuszcze miksujemy w blenderze... i smacznego! To jest prawdziwy hit! W Płocku nikt o takiej kawie nie słyszał, za to na Manhattanie czy w Sydney ustawiają się po nią tasiemcowe kolejki. - Moja kawa działa jak tarcza ochronna - przekonuje autor tego "wynalazku" Amerykanin Dave Asprey z Bulletproof Coffee.

Polecane

  • Własny, przestronny, z ogródkiem

    Kupno domu kilku-, a zwłaszcza kilkudziesięcioletniego, niesie ze sobą spore ryzyko Jak i co sprawdzać kupując dom? Na co zwracać...

  • Sprawa z Poznania zwaliła mnie z nóg. Ale to incydent

    Rozmowa z Danutą Gadziomską * Karol Dolecki: Jak pani skomentuje to, co się stało w Poznaniu? Danuta Gadziomska: Bez wątpienia p...

  • Minus 79 sądów rejonowych

    Minister sprawiedliwości mimo protestów sędziów, PSL-u i opozycji podpisał rozporządzenie likwidujące 79 małych sądów rejonowych ...

  • Kradli pod nosem szefa

    Z kasy Biura Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach wyparowało co najmniej pół miliona złotych. Z tego powodu kierująca...

  • W SKRÓCIE

    Porodówka w remoncieOddział położniczy w szpitalu Biziela przechodzi gruntowny remont. - Wymieniana jest instalacja elektryczna,...

  • Bez muzycznych mielizn

    Po dwóch latach pojawi się na jedynym koncercie w gdyńskim Uchu wrocławska formacja Robotobibok, jeden z najważniejszych zespołów...

Polecane tematy